6

bit.ly jako skracacz linków, czyli jak natemat.pl pomaga konkurencji badać skuteczność swoich reklam

Przeglądając dzisiaj serwis natemat.pl, zwróciłem uwagę na zajawkę artykułu, mówiącego o tym, jak umyć swoje auto na zimę.

Ku mojemu zaskoczeniu, po kliknięciu w zachęcający tytuł, wylądowałem na stronie docelowej nespresso. Zaintrygowany tym faktem, postanowiłem sprawdzić, skąd wziął się ten błąd. Okazało się, że kliknąłem w nieoznaczoną reklamę. Na poniższym zrzucie ekranu widać oznaczenie „reklama”, ale ciężko się domyślić, że wskazany przez strzałkę artykuł także jest materiałem promocyjnym.

reklama na natemat.pl

reklama na natemat.pl

Analizując to, w jaki sposób trafiłem na stronę nespresso, zauważyłem, że linki prowadzące do zewnętrznych stron są przepuszczane przez serwis bit.ly, co nie jest zbyt popularną praktyką, gdy pod ręką mamy dobre, darmowe adserwery, takie jak OpenX czy Google DFP.

Niektórzy z Was zapewne wiedzą, ale dla części może to być nowość, że serwis bit.ly pozwala w banalny sposób sprawdzić statystyki publikowanych za jego pomocą linków. Wystarczy po prostu dokleić na końcu skróconego adresu URL znak plus (+).

Dla przykładu, wspominany wyżej artykuł o myciu auta, posiada adres http://bit.ly/18tjqof. Aby dostać się do jego statystyk, wystarczy wejść na adres http://bit.ly/18tjqof+, pod którym widać to, co na poniższym zrzucie ekranu.

statystyki reklamy nespresso na natemat.pl

statystyki reklamy nespresso na natemat.pl

Identycznie wygląda sytuacja dla linków w sekcji „SZUKASZ PREZENTU? KLIKNIJ TUTAJ„, która, podobnie jak pierwszy omawiany wpis, nie jest oznaczona jako reklama. Tutaj także wszystkie linki to adresy bit.ly.

nie masz pomysłu na prezent? natemat pomoże!

nie masz pomysłu na prezent? natemat pomoże!

Podobnie jak poprzednio, konkurencja, a także potencjalny reklamodawca, może sprawdzić, ile kliknięć generuje reklama w danym miejscu strony głównej natemat.pl:

  • Dla reklamy W.Kruk mamy w szczycie około 110 kliknięć dziennie; po 3 dniach kliki spadają do poziomu 40-50, zapewne ze względu na zmianę położenia reklamy.
  • iRobot Roomba 790 to także kilka dni z ponad 100 kliknięciami. W przypadku tej reklamy, widać w początkowym okresie większą klikalność – ok. 200 kliknięć dziennie. Możliwe, że był to moment wprowadzenia tej formy reklamowej, gdy czytelnicy jeszcze nie spodziewali się podstępu w postaci nieoznaczonej reklamy, albo np. reklama iRobota znajdowała się w innym miejscu.
  • Lalka PlayMe prezentuje dużo słabsze wyniki – czyżby przewaga mężczyzn wśród czytelników serwisu?
  • Tablet Sony Z ma całkiem niezłe wyniki, zbierając w ciągu kilku dni ponad 1100 kliknięć.

Jeśli chcecie poznać całą zawartość „butiku” natemat.pl, nic prostszego! Natemat ma własne konto na bit.ly, w którym redakcja przygotowała zestawienie wszystkich promowanych stron docelowych/produktów: http://bitly.com/bundles/natemat/1.

Dlaczego uważam, że to błąd?

Udostępnianie informacji o tym, jak skuteczna jest dana reklama, daje duże pole do analizy przez konkurencję. Pokazuje, jak skuteczne są dane formy reklamowe w danym miejscu serwisu.

W naszej opinii jest to luka, ponieważ o ile w stosunku do reklamodawców powinniśmy być uczciwi i  pokazywać im realne dane o oglądalności i klikalności reklam, o tyle przekazywanie takich informacji (nie wprost) konkurencji, to strzelanie sobie w kolano.

Wnioski, rekomendacje

  1. Jeśli chcesz ukryć wyniki swoich reklam przed konkurencją, nie używaj publicznych serwisów do skracania linków. Zamiast tego, wykorzystaj komercyjny bądź darmowy adserwer.
  2. Jeśli jesteś poważnym serwisem, używaj poważnych narzędzi. Agile jest super, ale po drodze do decyzji musi stać ktoś, kto sprawdzi, czy dane rozwiązanie jest „bezpieczne”.

 

Udostępnień 0
Łukasz Rysiak
 

Technologia, wydajność, internet - to moje życiowe pasje, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Codziennie doradzam klientom, jak rozwiązać ich problemy, i jakimi sposobami osiągnąć zamierzony cel.

Click Here to Leave a Comment Below 6 comments
Aedium - 24/12/2013

Dziwna sprawa – ale tak to później wyglada jak sie nie powierza reklamy agencji tylko samemu próbuje ją udawać. Zapewne nie przewidzieli ze ktokolwiek może zwrócic uwage na taki detal

Reply
    Łukasz Krzymiński - 26/12/2013

    Agencja też może taka fopa zrobić, ale w takiej sytuacji zachodzi pytanie czy dala działalność powinna nazywać się agencją ;)

    BTW. ciekawy case

    Reply
Krzysztof - 24/12/2013

Nawet nie myślałem, że takie reklamy mają tak niską „klikalność”… No i przykład Sony pokazuje, co to jednak jest znana marka…

Reply
Artur - 26/12/2013

Czujność ponad wszystko, zwrócę tylko uwagę, że OpenX już nie jest darmowy, właściwie to już nie istnieje.

Reply
Jarek - 21/01/2014

Małe fopa :) OpenX był rewelacyjnym narzędziem jeśli padł to ciekawe co z adadio – polskim projektem który opierał się na OpenX.

Reply

Leave a Reply:

0 Udostępnień